Młody człowiek mówi: na koniec zdania na messengerze postawię emotkę i już załatwiona sprawa emocji. W cztery oczy nie jest tak łatwo. Dorota Zawadzka, Superniania. Pytam rodziców: -Czy słuchasz muzyki swoich dzieci. -Nie, bo to jest głupie. Same ŁUUUP ŁUUUP. Media in category "Dorota Zawadzka" The following 11 files are in this category, out of 11 total. Dorota Zawadzka (2).jpg 787 × 954; 197 KB. Re: Bunt 6 latka - proszę o pomoc. Moja córka kończy wkrótce 6 lat. Mimo, że chodziła do żłobka (po skończeniu 2 lat), a potem przedszkola, nie zauważyłam u niej specjalnych oznak buntu 6 latka. Bunt 2 latka był dotkliwy choć krótki (jeszcze przed żłobkiem), ale od tego czasu nie było problemów. Czy moje dziecko ma bunt 2-latka? – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Płacz bez powodu i wpadanie w szał u trzylatki – odpowiada Mgr Dorota Babrzymąka Czy mój tata jest uzależniony od alkoholu? Książka „Ptaki” jest kolejną pozycją z serii „Fauna Polski”. Przedstawia ona ptaki lęgowe, zimowych gości oraz ptaki zalatujące regularnie i sporadycznie zaobserwowane na terenie Polski do 31.05.2015 r. (452 gatunki). Są one opisane w porządku systematycznym według najnowszego stanu wiedzy. Opisy gatunków lęgowych oraz regularnie obserwowanych w Polsce zawierają: • cechy Nerwowy 4- latek. Mój 4 -latek jest bardzo nerwowy i niecierpliwy. Jak coś wymusza a mu nie pozwolę płacze, krzyczy, staje się agresywny, kopie poduszki,rzuca się. Wiem, że to coś w rodzaju buntu 4- latka. Najczęściej próbuję to ignorować i nie ustępować ale jego wrzaski trwają bardzo długo. Czasem mam wrażenie, że najczęstszym słowem, które pada z ust rodziców, podczas kwarantanny jest: "bunt". Bunt 2-latka, 5-latka, 8-latka, 14-latka. Każde problematyczne zachowanie dziecka, szczególnie podczas przedłużającej się kwarantanny, jest podsumowywane w ten sposób: od odmowy zjedzenia kanapki czy ubrania się rano, po Fajna propozycja dla 2-letniego dziecka. Podręcznik jest dostosowany do potrzeb maluszka i pozwala mu rozwijać procesy myślowe. Zawarte są w nim obrazki, naklejki, kolorowanki. Kolejna książka z zastosowaniem nauki przez zabawę, czyli coś wspaniałego. Zjawisko nazywane buntem dwulatka to nic innego, jak dziecięca walka o autonomię, samostanowienie oraz nauka radzenia sobie z własnymi negatywnymi emocjami. Okres ten przypada między 18 a 26 miesiącem życia dziecka. fot. Unsplash.com. Bunt dwulatka to potoczne określenie na pewien burzliwy okres rozwoju dziecka. Gościem Bartka była Dorota Zawadzka.SUBSKRYBUJ Onet RANO:http://bit.ly/OnetRanoSUBWszystkie odcinki programu na VOD.pl: https://vod.pl/onet-ranoJesteśmy też ChQ6vu. Co się dzieje, kiedy mija sławetny bunt dwulatka? I czy on na pewno mija? Kiedy kończy się przysłowiowy bunt dwulatka, o którym przeczytasz TUTAJ, następuje chwilowy okres równowagi. Mniej więcej wraz z drugimi urodzinami nasze dziecko staje się spokojniejsze i bardziej skore do współpracy. Potrafi już nawet chwilę na coś poczekać i jest bardziej sprawne motorycznie – biegając rzadziej się wywraca. DWULATEK JUŻ NIE TAKI PROBLEMATYCZNYDwulatek przejawia tendencję do robienia tego, co potrafi. Porzuca branie się za zadania leżące poza zasięgiem jego umiejętności. Na przykład nie wspina się na wysoką szafkę, gdy przewiduje, że to mu się nie uda i zaraz może spaść. To jednak zbyt piękne, by mogło trwać w nieskończoność. Po kilku miesiącach sielanki życia z dwulatkiem, który nie sprawia już dużych problemów, okres „buntu” wraca jak bumerang. Tym razem życie komplikuje się jeszcze bardziej. Zmiana zachowania w pierwszej połowie trzeciego roku życia to moment krańcowej nierównowagi. Dla rodziców może być ona prawdziwie DWUIPÓŁLATEKJaki jest dwuipółlatek? Uparty, mało elastyczny, nie potrafi ustąpić, ani zaczekać na cokolwiek. Jeśli czegoś chce, to chce tego natychmiast. Chce, żeby konkretne wydarzenia przebiegały przez przyjęty przez niego sposób – na przykład wszystkie misie przed snem muszą być ułożone od najmniejszego do musi podejmować decyzje i wydaje rozkazy. Ma ogromną skłonność do dominacji i jest bardzo wymagający. Jeśli wymyśli, że to mama zakłada mu buty, to kiedy do akcji wkroczy tatuś, sprawa może zakończyć się niezłą awanturą. Wszystko ma być dokładnie tak, jak dziecko chce i dokładnie w tym momencie, w którym tego MUSI BYĆ ZGODNIE Z PLANEMDzieci w tym wieku bywają bardzo przywiązane do określonych sekwencji i jakiekolwiek zmiany w wypracowanej rutynie dnia nie są akceptowane. Jeśli do tej pory nie wiedzieliście, że podanie talerzyka w innym niż dotychczas kolorze może zniszczyć dziecku życie, to właśnie teraz się o tym nie jest łatwy we współżyciu i nie potrafi się przystosować. Jego życie jest pełne sprzeczności. Chce i nie chce jednocześnie. Chce iść na spacer ale jednocześnie pragnie zostać w domu. Nie potrafi sam podjąć decyzji.„ATAKI” ZŁOŚCIWarto wiedzieć, że mając dwa i pół roku dziecko wchodzi w okres wzmożonego napięcia. Radzi sobie z nim najlepiej jak potrafi, sięgając w najbardziej „podręczne” dla swojego wieku sposoby, na przykład:ssanie kciuka – samego lub z dodatkowymi przedmiotamiczasem walenie głową, kołysanie sięmasturbacjająkanie – u sprawnych językowo dzieciniszczenie i rozrzucanie przedmiotówO tym, jak pomóc maluchowi rozładować napięcia w bezpieczny sposób przeczytasz TUTAJ. Być może sięgniesz po któreś z tych niepokoi Cię zachowanie dziecka lub czujesz, że sytuacja Was przerasta, pogadaj z dobrym psychologiem dziecięcym. To nie wstyd, a świadome rodzicielstwo. Ulga po takiej konsultacji jest ogromna, gdy zaproponowane przez specjalistę rozwiązania faktycznie się sprawdzają,JAK TO PRZETRWAĆ?Możemy stawać na rzęsach, by skłonić dwuipółlatka do współpracy ale… to i tak może się nie udać. Albo uda się tylko trochę. Jak więc to wszystko przetrwać? Sidney M. Baker w książce „Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat” mówi, że tylko spokój i cierpliwość mogą nas uratować:Dwa i pół roku to wiek gwałtownych emocji. Skrajność reakcji emocjonalnych daje się łagodzić tylko w niewielkim stopniu. (…) Dużo cierpliwości i zrozumienia dla problemów tego wieku oraz praca nad nielicznymi technikami obchodzenia nieustępliwości i rytualnych nawyków pomogą jednak przetrwać do czasu, aż dwuipółlatek stanie się trzylatkiem.”Czyli jest dla nas nadzieja! Trzylatek wchodzi w czasowy okres równowagi. Kolejny, bardziej burzliwy etap, zwykle zaczyna się, gdy dziecko kończy trzy i pół roku „Bunt dwulatka” to niezbyt trafione określenie na okres intensywnego dojrzewania dziecka – jego układu nerwowego, sfery emocjonalnej oraz poznawczej. Jest to czas, w którym zdaje sobie ono sprawę z wielu nowych możliwości i ograniczeń, nie radzi sobie z silnymi przeżyciami emocjonalnymi w związku z wciąż niedojrzałym układem nerwowym oraz sferą emocji, testuje i na nowo ustala granice i normy, nabywa nowych umiejętności. Koniecznie przeczytajcie pierwszy artykuł (z serii trzech opracowany przez psychologa) dotyczący buntu dwulatka: Bunt dwulatka. Jak lepiej zrozumieć dziecko w okresie kryzysu? TUTAJ „Bunt dwulatka” to naturalny i POŻĄDANY okres rozwoju, bez którego niemożliwe będzie dalsze dojrzewanie. Okresy kryzysowe w rozwoju człowieka są trudne i wymagające dla osoby, której dotyczą a także dla jej otoczenia. Jak pomóc dziecku przejść przez ten trudny i wymagający czas intensywnego rozwoju mając jednocześnie poczucie, że działania rodzicielskie nie będą go raniły? Postaraj się zrozumieć dziecko Zrozumienie jest pierwszym krokiem do akceptacji, a dzięki niej możemy okazać dziecku faktyczne wsparcie. Postaw się na miejscu dziecka – wyobraź sobie lub przypomnij dzień, w którym nic Ci nie wychodziło, a wszyscy dookoła rzucają Ci przysłowiowe kłody pod nogi. Dzień, w którym mimo najszczerszych chęci wiele rzeczy Ci się nie udało lub okazuje się, że nie możesz osiągnąć czegoś, czego bardzo pragniesz. Co czujesz w podobnych chwilach? Złość, frustrację, bezsilność smutek, rozżalenie… Tak właśnie może czuć się Twoje dziecko. Nie potrzebuje wtedy ganienia, tłumaczeń, lawiny pytań ale wsparcia i Twojej miłości. Bo tego właśnie oczekujesz samemu będąc w podobnej sytuacji. Zamiast tłumaczyć, pouczać, odwracać uwagę… Zastanów się przez chwilę, co mówisz swojemu dziecku, gdy przeżywa trudne chwile – płacze, krzyczy, czasem zachowuje się nie tak, jak tego od niego oczekujesz. Co wtedy robisz? Jak próbujesz uspokoić swojego malucha? Teraz wróć do sytuacji z poprzedniego akapitu i pomyśl przez chwilę, czy słowa i gesty, które kierujesz do swojego dziecka pomogłyby Tobie uspokoić się w chwilach zdenerwowania czy smutku? Dziecko doświadczając trudnych emocji nie oczekuje Twoich pouczeń, racjonalnych argumentów, pytań, odwracania uwagi. Twoje dziecko pragnie wsparcia i miłości czyli tego, czego prawdopodobnie Ty oczekujesz od swoich bliskich będąc w trudnej sytuacji. Jak okazać to wsparcie? Mów to, co sam/a chciałbyś/chciałabyś usłyszeć Często mówimy naszym dzieciom coś, co nas samych zdenerwowałoby na ich miejscu. Jeśli Twoje słowa powodują jeszcze silniejszą złość dziecka zastanów się – czy nie zareagowałbyś podobnie na jego miejscu? Często słowa są zbędne – wystarczy okazać zrozumienie zwrotami: Oh! Ojej! Ooo! Unikaj jednocześnie ośmieszania, wyzywania, porównywania. Nie mów dziecku: Ale z ciebie beksa. Albo o dziecku: Z niego jest złośnik, nie można się z nim dogadać. Buduje to w dziecku negatywną opinię o sobie samym, a pamiętając o tym, że jego zachowanie wynika z kryzysu a nie z chęci robienia na złość, może jeszcze bardziej utrudnić radzenie sobie z tym okresem. Nie mów dziecku niczego, czego sam/a nie chciałabyś/chciałbyś usłyszeć od bliskiej osoby, gdy jest Ci źle i trudno. Nazwij trudne emocje i opisz sytuację Pokaż dziecku, że widzisz, czego doświadcza i że rozumiesz co się z nim dzieje. Powiedz: Widzę, że jesteś z tego niezadowolony. Lub: Nie lubisz, gdy ktoś Ci przeszkadza. Wolałbyś robić coś innego. To spowoduje, że dziecko poczuje się zrozumiane, a to ułatwi nawiązanie porozumienie. Dzieci często manifestują swoje niezadowolenie nie dlatego, że zależy im na osiągnięciu celu ale dlatego, żeby uzyskać uwagę i zrozumienie rodziców. Nazwanie uczuć, opisanie sytuacji pozwala Ci na złapanie kontaktu z dzieckiem. Dziecko nie będzie się przeciwko temu buntować bo jest to prawda. Pozwoli to także na utworzenie wentyla dla silnych emocji, które uaktywnione odbierają dziecku zdolność do racjonalnego myślenia. Na rozmowę o ty, co się wydarzyło przyjdzie czas, gdy dziecko się uspokoi. Teraz musisz działać w nieco inny sposób. Nie mów: Przecież nic się nie stało, nie ma o co płakać. Problemy dziecka mimo, że błahe z Twojej perspektywy, dla niego są realne i prawdziwie bolesne. Zaprzeczanie jego uczuciom daje dziecku informację, że to, co czuje nie jest dobre ani ważne. Że nie powinno się czuć tak, jak się czuje, na co przecież nie ma realnego wpływu. Daj wybór Jeśli chcesz skłonić dziecko do zrobienia czegoś, na co nie ma ochoty – daj mu ograniczony wybór. Podczas ubierania, gdy zaczyna protestować zapytaj: Chcesz ubrać zieloną czy czerwoną bluzkę. Które buty wolisz ubrać? Daje to dziecku poczucie kontroli nad sytuacją, a jednocześnie umożliwia wykonanie czynności, na których Ci zależy. Uczy to je także podejmowania decyzji, a z czasem negocjacji, jeśli zależy mu na czymś, czego w pierwszej chwili nie otrzymało. Pozwól dziecku wyrazić złość Jeśli tylko jest to możliwe pozwól dziecku pokazać Ci, jak bardzo się zdenerwowało. Daj mu kredkę i kartkę papieru i poproś, by narysowało jak bardzo jest zdenerwowane. Daj poduszkę w którą może uderzać tak bardzo, jak bardzo jest niezadowolone. Niech tupie w podłogę tak mocno, jak silna jest jego złość. Może będzie mogło podrzeć gazetę w sposób, który najlepiej wyrazi jego uczucia. Szukaj sposobu na wyrażanie złości, który będzie możliwy do zaakceptowania przez Ciebie i dziecko. Uczy to, że złość jest czymś normalnym i że można ją wyrazić nie raniąc osób z otoczenia. Pozwala też rozładować napięcie, które, jeśli jest kumulowane w ciele, znajdzie w nim ujście – skutkiem są różnego rodzaju choroby somatyczne mające podłoże emocjonalne (np. choroby układu krążenia) a także choroby psychiczne. Unikaj kryzysów Jeśli widzisz, że jakieś Twoje działanie regularnie denerwuje i wyprowadza z równowagi Twoje dziecko to staraj się go unikać. Oczywiście z rozsądkiem! Niektóre rzeczy i aktywności muszą zostać wykonane. Jeśli jednak widzisz, że Twoje dziecko notorycznie nie lubi ubierania konkretnej kurtki czy spodenek to nie proponuj mu ich raz za razem. Jeśli nie chce jeść jajecznicy w miseczce i zawsze woli ją na talerzu – pozwól mu na to. Pamiętaj, że my, dorośli także mamy swoje preferencje i przyzwyczajenia, które nie zawsze są racjonalne. Twoje dziecko też ma do nich prawo. Dbaj o bezpieczeństwo Niekontrolowane reakcje dzieci, ich gwałtowne działania często są zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa. Czasami niewiele możemy poradzić na zmianę zachowania dziecka ale tym, co zawsze możemy zrobić jest minimalizowanie ryzyka wypadku. Zadbaj o siebie Większość rodziców ma czasami serdecznie dość swoich dzieci. Dzieje się tak tym częściej, im rzadziej dbają oni o zaspokojenie własnych potrzeb i odbudowanie własnych zasobów. Jest to niezwykle ważne, by w codziennym dbaniu o rodzinę nie zapomnieć o sobie – o wyjściu raz na jakiś czas bez dzieci, o drobnych przyjemnościach, które poprawiają nam humor. Zachęcam do lektury artykułu: Bunt dwulatka – jak rodzice mogą dbać o swoją kondycję psychiczną w tym trudnym czasie. Nie można w nieskończoność dawać z siebie wszystkiego nie dając sobie nic w zamian. Rodzicielstwo często nie jest czymś, co daje ogrom satysfakcji – codzienne czynności są dość nużące i nie wiążą się ze spektakularnymi efektami. Pamiętaj, aby dbać o swoje samopoczucie najlepiej, jak to jest w danej chwili możliwe, ponieważ wtedy będziesz mógł/mogła być najlepszym rodzicem dla swojego dziecka. To rodzice są w rodzinie najważniejsi ponieważ to oni są filarem, na którym opierają się dzieci. Autorem tego wpisu, podobnie jak dwóch poprzednich dotyczących buntu dwulatka, które znajdziecie TUTAJ i TUTAJ jest pani psycholog i logopeda: Angelika Kaźmierczak. Zachęcam Was gorąco do śledzenia Pani Angeliki na Facebooku – Psychologo, gdzie znajdziecie codzienną dawkę merytorycznej wiedzy dotyczącej rozwoju naszych dzieci. Bunt dwulatka, trzylatka… czterdziestolatka? ? Znacie te określenia? Każdy, kto ma w domu dwulatka, trzylatka wie, że w tym okresie sporo się dzieje. Bo buty nie takie, bo z jogurtu zdjęłam sreberko a miałam zostawić, bo miałam uszykować tiulową sukienkę i białe rajstopki, a na zewnątrz jest mróz, bo miałam zrobić warkocze… a jak zrobiłam to jednak kitki, bo warkocze były wczoraj… bo pies na nią patrzy, a ona nie chce, bo kakao ma być ciepłe – ale nie takie ciepłe jak wczoraj i nie takie zimne jak dzisiaj… bo ona się pójdzie kąpać, ale jak tatuś wróci – a tatuś jest w delegacji do jutra ? Tylko ten, kto ma w domu dziecko w wieku przedszkolnym zrozumie o czym mówię – chociaż ja sama długo nie rozumiałam, bo Wiki była uśmiechniętym, grzecznym do granic możliwości dzieckiem ? W dodatku otoczenie nie pomaga – dziadkowie już nie pamiętają jak to było 30 lat temu, bezdzietni zaczną się wymądrzać, bo przecież oni w teorii wiedzą jak powinno się wychowywać dzieci, inna matka w sklepie spojrzy na Ciebie z pogardą, że nie panujesz nad własnym dzieckiem w chwili gdy ono chce natychmiast lizaka! Załóżmy, że wiecie i oczym mówię, znacie te przypadki i używacie określenia „bunt dwulatka” – a ja wiem, że znacie, bo do mnie piszecie ? Pomóżmy sobie! Ostatnio spotkałam się z Dominiką z Pomogę Ci Mamo. Dominika jest mamą, ale jest też psychologiem i trenerem – w swojej pracy zawodowej pomaga rodzicom zrozumieć swoje dzieci. I w tym wpisie pomoże też nam! Przeczytajcie koniecznie o czym miałyśmy okazję porozmawiać ? Dominiko, Mamy dzieci w podobnym wieku, poza tym jesteś psychologiem, więc chciałabym porozmawiać z Tobą o trudnych momentach w wychowaniu 2, 3-latka. Mianowicie – czy bunt dwulatka, trzylatka w ogóle istnieje? Magda, bardzo mi miło, że zaprosiłaś mnie do tej rozmowy i zaufałaś mojej wiedzy oraz doświadczeniu w tym temacie. Chętnie odpowiem na pytania i rozwieję wątpliwości, zarówno Twoje, jak i Twoich czytelniczek. Otóż, bunt dwulatka NIE ISTNIEJE. Jest to określenie bardzo krzywdzące dla dziecka, ponieważ zakłada, że dziecko buntuje się celowo, na złość rodzicowi, co jest kompletną bzdurą. Takie przekonania po pierwsze krzywdzą dzieci, a po drugie utrudniają relację między rodzicem a dzieckiem. Ten trudny czas w zasadzie można nazwać po prostu kolejnym skokiem rozwojowym – związanym z silnym rozwojem mowy, emocji oraz samoświadomości. Czy nie brzmi zupełnie inaczej zdanie: „Zachowuje się tak, bo jest teraz w trudnym momencie swojego rozwoju, nie potrafi jeszcze zapanować nad swoimi emocjami” niż „Boże, on cały czas płacze, o wszystko jest histeria, ciągle coś na mnie wymusza, mam tego naprawdę dość”? Dziecko nie buntuje się na złość – ono po prostu musi przez to wszystko przejść, żeby odnaleźć siebie i poznać kim jest. Jak sobie z tym radzić? Jak nie krzywdzić swoją postawą dziecka i jak nie nakręcać jego złości w takim momencie? Jak nie krzywdzić? Zmienić swoje podejście i spojrzenie na tego małego człowieka… Mieć z tyłu głowy, że on teraz nie potrafi inaczej, bo nie ma jeszcze odpowiednich umiejętności, bo nie zdobył jeszcze potrzebnego doświadczenia, bo jego mózg jest obecnie w przebudowie, a układ nerwowy potrzebuje zwyczajnie dojrzeć. Już sama zmiana naszego myślenia o zachowaniu dziecka jest wielkim krokiem ku temu by mu pomóc. Warto zawsze zadać sobie pytanie „O co tutaj chodzi?“, „Dlaczego on/ona zachowuje się tak, a nie inaczej?“ Już samo to sprawia, że nie podchodzimy do dziecka oceniająco i krytykująco, a z chęcią pomocy oraz wsparcia. Złość dziecka nakręca złość rodzica. Opowiadają za to neurony lustrzane, które mamy w mózgu. Podstawą do uspokojenia się dziecka jest spokojny i opanowany rodzic. Dziecko samo się nie wyciszy i nie wróci do równowagi, potrzebuje pomocy dorosłego. Piszą też do mnie czytelniczki z konkretnymi historiami. Pomożesz? 1) Jestem mamą 3-letniego chłopca i rocznej dziewczynki. Nie doświadczyliśmy buntu 2-latka, może dlatego, że w domu pojawiła się wtedy córka, ale od paru miesięcy zmagam się z zachowaniami, które wcześniej nie miały miejsca… wymuszanie (staramy się nie reagować i nie ulegamy, ale niekiedy trudno zachować spokój), czasami mam wrażenie, że syn w ogóle nie słucha co się do niego mówi („schodzę” wtedy do jego poziomu, ale nie zawsze to działa). Dużo mu tłumaczymy, rozmawiamy, ale chętnie przeczytałabym jak przetrwać ten okres i jak pomóc sobie i dziecku. Sytuacja tutaj opisana jest bardzo częstą w przypadku pojawienia się na świecie rodzeństwa. Pisze do mnie dużo kobiet, które nie poznają swojego dziecka, odkąd urodziły drugiego malucha… Dla takiego starszaka wali się świat, został mu zabrany ktoś, kto jest dla niego wszystkim. W domu pojawia się inny mały człowiek, który zabiera uwagę mamy, zabiera czas mamy… dziecko czuje się zwyczajnie odrzucone i niekochane. Szuka sposobów na to, by sobie z tym poradzić i odzyskać swoją ukochaną osobę, chwytając się przy tym przeróżnych technik, stąd te trudne zachowania. Kluczowe w tym wszystkim jest wsparcie starszaka, okazywanie mu miłości, dawanie poczucia bezpieczeństwa, upewnienia go w tym, że zmieniło się funkcjonowanie rodziny, ale miłość do niego pozostaje niezmienna. 2) Jak radzić sobie z 3,5 latkiem, u którego praktycznie wszystko jest na nie…. Który latem chce wkładać polar, który na kolację chciałby czekoladę, który obiad chce jeść tylko nożem, a do przedszkola chciałby ubrać kąpielówki, podkolanówki i czapkę… ? Dodam, że gdy daję wybór z dwóch rzeczy to on kategorycznie chce zupełnie inną. Odmowa kończy się nieustającym płaczem i spóźnieniem do pracy…. Tutaj kłania się stawianie granic, które zawiera w sobie szacunek dla dziecka, szacunek dla siebie samego oraz wymogi sytuacji. Dzieci bardzo tego potrzebują do codziennego funkcjonowania, a rodzicom ten temat się mocno rozmywa. Zachęcam serdecznie do obejrzenia krótkiego video w tym temacie, które opublikowałam w zeszłym tygodniu – tam wszystko dokładnie wyjaśniam. VIDEO – Dodatkowo, w takich sytuacjach trzeba pewnie popracować nad komunikacją z dzieckiem, zmienić to co do tej pory stosowaliśmy skoro nie działa… ale tutaj jest co najmniej kilkadziesiąt technik do zastosowania + pewne niezmienne podstawy podejścia do dziecka. To jest tak obszerny temat, że nie damy rady tego omówić w kilku słowach czy zdaniach. Zapraszam natomiast do kontaktu ze mną indywidualnie w tej sprawie, przeanalizuję zachowania i reakcje dziecka oraz rodziców, i pokażę co robić, żeby komunikacja działała. ? 3) Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały? Przede wszystkim słuchać dzieci ? Zamienić nakazy i zakazy w rozmowę. Zamiast wydawać polecenia, zacząć zadawać pytania pełne ciekawości, zaangażować dziecko w codzienność, w końcu jest członkiem Waszej rodziny. Unikać pośpiechu, którego dzieci nie cierpią i się przeciw niemu buntują – to my planujemy i zarządzamy czasem! Nie naciskać, nie stawiać na swoim za wszelką cenę, nie prawić kazań, bo wtedy opór jest największy – w zamian zmienić ton, zażartować, zamienić zadanie w wyzwanie, poszukać rozwiązania, kompromisu, dać dziecku wybór. Być uprzejmym i jednocześnie stanowczym, stawiać granice! Pamiętać, że językiem dzieci w pierwszych latach życia jest ZABAWA ? To są oczywiście podstawy, natomiast pytanie jest tak ogólne i szerokie, że mogłabym się rozpisać na 20 stron, tylko nikt by nie dotarł do końca tego wywiadu… Tutaj również zapraszam do siebie na konsultacje, gdzie dobiorę metody odpowiednie do konkretnego dziecka, bo coś co działa na Jasia, może nie zadziałać na Karola, i odwrotnie. 4) Kary i nagrody – stosować czy nie? NIE STOSOWAĆ. Kary i nagrody są zewnętrzną kontrolą dziecka. Są niejako zmuszaniem dzieci do zrobienia tego, czego chce rodzic. Nie ma tam przestrzeni na naukę, na której tak naprawdę nam zależy. Kary i nagrody nie uczą rozwiązywania problemów, odwracają uwagę od konkretnych problemów, oraz nie angażują i nie wzmacniają wewnętrznej motywacji. Bardzo zachęcam do obejrzenia moich dwóch transmisji: jedna o karach, druga o nagrodach. Tam szczegółowo wyjaśniam co system kar i nagród powoduje, oraz wskazuję alternatywy dla tych, jakże nieskutecznych długofalowo, metod. 5) Moja córcia nawet budzi się z krzykiem „siamaaaa !!!!!!? wszystko sama….od zmiany pieluchy po wyjście z psem (ma 22mc) – jak mieć w sobie cierpliwość i pozwalać ubierać buty 20 minut kiedy bardzo się spieszymy? Wiek około 2 to czas kiedy pojawia się bardzo silny rozwój samodzielności, dzieci wówczas wszystko chcą robić same. Jest to związane z powolnym oddzielaniem się od mamy, zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Należy pozwalać dziecku na te samodzielne próby, oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Jeśli bardzo się spieszycie, to może warto zacząć przygotowanie do wyjścia 15 minut wcześniej, a nie na ostatnią chwilę? Jeśli nie udało się tego odpowiednio zaplanować to zaproponować dziecku, że mama założy buciki, a w tym czasie córeczka zajmie się zakładaniem czapki? Albo mama jednego bucika, a córka drugiego? Trzeba poszukać kompromisu ? W kryzysowej już sytuacji można spróbować odwrócić uwagę, żeby córka zajęła się czymś innym, a my w tym czasie szybko zakładamy te buty. A jakaś ogólna rada na sam koniec? Jak to przetrwać i nie zwariować? No i… czy to mija? Zacznę od tego, że TAK, TO MIJA ? z każdym miesiącem te struktury w mózgu zaczynają tworzyć kolejne połączenia, a układ nerwowy jest coraz bardziej dojrzały. Dziecko ma coraz więcej zasobów na radzenie sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami. Jednak nawet super wykształcony mózg nie załatwi całej sprawy – wsparcie i nauka od rodziców, to jest klucz. Musimy uczyć dzieci co to są emocje, jak się nazywają, co się z nimi robi, jak bezpiecznie je wyrażać, jak wracać do równowagi. Jak przetrwać i nie zwariować? Odsyłam do drugiego pytania w naszej rozmowie ? Kwestia odpowiedniego podejścia do dziecka, ułożenia sobie tego w głowie, oraz ciężka praca nad sobą samym, nad naszymi emocjami, nerwami, złością. Kochana! Ogromnie dziękuję za przywrócenie wiary ? Dziewczyny, czy ten tekst jakoś Wam pomógł? Mamy się z Dominiką spotykać częściej? A może jakiś live? ? Koniecznie dajcie znać co o tym myślicie! Chcesz wcześniej wiedzieć o nowych postach? Zapisz się do newslettera.